Córka zjadaczki grzechów

3 | Skomentuj
Tytuł:"Córka zjadaczki grzechów" 
Autor:Melinda Salisbury 
Wydawnictwo : Zielona Sowa

Liczba stron:364

Po książkę sięgnęłam dzięki filmikowi Darii z kanału Więcej Książków. I tej decyzji wcale nie żałuję. 
Twylla jest przeznaczona. Bóstwa wybrały ją, by poślubiła księcia i panowała nad królestwem. Ale przychylność Bóstw ma swoją cenę. W jej skórze znajduje się śmiercionośna trucizna. Ten, kto rozgniewa królową, musi zginąć, naznaczony śmiercionośnym dotykiem Twylli. Tylko Lief, jej nowy strażnik potrafi dostrzec w wybrance Bóstw zwyczajną dziewczynę, którą naprawdę jest. Jednak na dworze równie niebezpiecznym jak sama królowa, pewnych rzeczy nie powinno się ujawniać.
Myślę że ten opis zaczerpnięty z tyłu książki w zupełności wystarczy. Ponieważ gdybym zaczęła streszczać fabułę książki powstałby z tego jeden wielki spojler.
Sama nie wiem od czego zacząć, gdyż po przeczytaniu tej książki mam kaca książkowego i nie mogę zebrać myśli.
Od samego początku zostajemy wrzuceni w sam środek akcji, co mi nie przeszkadza, ale na początku nie mogłam się połapać w tym kto jest kim oraz przyzwyczaić się do nowych nazw(chyba to dla tego że nie czytałam dużo książek fantasy).
Co do bohaterów to znacznie więcej jest tych, do których nie zapłałam sympatią, natomiast tych których polubiłam mogę policzyć na palcach jednej ręki. Zapewne teraz pomyślicie że od początku pokochałam Liefa, otóż nie, i nie myślcie że to dla tego co stało się na końcu, ja po prostu od początku wiedziałam że z nim jest coś nie tak.
Książka przez jej pierwszą połowę jest monotonna i przewidywalna, lecz w drugiej połowie jest tak bardzo emocjonująca, że nie mogłam się od niej oderwać i czytałam ją z zapartym tchem.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie, myślę że na prawdę warto się z nią zapoznać.
"Córka zjadaczki grzechów" jest debiutem autorki, ale jest bardzo ciekawa i zasługuje na uwagę. Jedyne na co narzekam to zakończenie, ono rozdziera mi serce, jest powodem mojego kaca książkowego, depresji-jak autorka mogła w taki sposób zakończyć książkę. Mimo to polecam Wam ją, bo warto ją przeczytać

Moja ocena: 9/10
A Wy czytaliście tą książkę? Jeśli tak to napiszcie mi co o niej myślicie. Jeśli nie to czy macie zamiar po nią sięgnąć? Pozdrawiam:*


Nawyki czytelnicze TAG

1 | Skomentuj
Hej! Dziś przychodzę do Was z Tagiem - Nawyki czytelnicze TAG. Zapraszam!

1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?
Tak, jest to mój kochany fotel znajdujący się moim pokoju, lubię też czytać w moim łóżeczku ale tylko wieczorami, przed snem:)

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki, czy przypadkowych świstków papieru? 
Hmm, może nie używam typowych zakładek, bo moimi zakładkami są pocztówki:)

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału, okrągłej liczby stron?
Nie, nie mogę ot tak skończyć książki, muszę dojść do końca działu lub do miejsca gdzie rozpoczyna się kolejny akapit.

4. Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania książki?
Zdarza mi się czasami pić, ale nigdy nie jem chyba że jest to jakaś drobna przekąska np.żelki lub paluszki.

5. Czy jesteś wielozadaniowa? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?
Absolutnie NIE! Próbowałam, ale wcale nie mogłam się skupić i niczego zapamiętać.

6. Czy czytasz jedną książkę, czy kilka na raz?
Tylko i wyłącznie jedną. Po prostu nie wiem jak można czytać dwie i więcej książek na raz! Najpierw czytam jedną potem biorę się za drugą.

7. Czy czytasz w domu, czy gdziekolwiek?
W domu, chociaż potrafię czytać w samochodzie gdy jadę gdzieś dalej(oczywiście przy wyłączonym radiu;)

8. Czytasz na głos, czy w myślach?
 W myślach, bo tak jest zwyczajnie szybciej. Czytam na głos ale tylko komuś np.mojemu rodzeństwu, nie zdarza się to często, ale w tym wypadku czytam na głos(co lubię;)

9. Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książki?
Nie, nigdy przenigdy bo wtedy nie mam tego zaskoczenia zakończeniem. Fragmentów nie pomijam, chyba że są długie i nudne i znajdują w lekturach szkolnych, bo w książkach, które czytam dla siebie nie zdarza mi się to.

10. Czy zginasz grzbiet książki?
Nie, toż to jest straszne, biedne książeczki z zagiętymi rogami.

To by było na tyle, dziękuję za przeczytanie tego wpisu i gorąco Was pozdrawiam~Marta:*

Królewskie ogrody

0 | Skomentuj

Tytuł:"Królewskie ogrody"
Autor:Anna Irena Falandysz
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron:330

"Nie oceniaj książki po okładce" w tym wypadku te słowa sprawdzają się w 100%, bo gdyby nie okładka nigdy bym jej nie kupiła na naszym szkolnym kiermaszu, jednak dzięki opisowi na końcu pokochałam tę książkę.
Nastoletnia, rudowłosa Oliwka i jej brat geniusz-Kajtek wiodą zwykłe życie. Jednak po ubiegłorocznym wyjeździe Kajtka do wójostwa coś się zmieniło. Oliwka zauważając te zmiany postanawia na wakacje wyjechać razem z bratem. Nie wie jednak że ten wyjazd na zawsze odmieni jej życie.
Oliwia i jej brat trafiają na Anatę, skąd przedostają się na Anateę, gdzie podczas ubiegłorocznych wakacji Kajtek i bliźniacy T.L sporo namieszali w życiu mieszkańców Anatei. Teraz wyżądzone szkody ma za zadanie naprawić Kajtek.
Podczas tych kosmicznych wakacji dziewczyny rozwija się miłość głównej bohaterki i Anefa.
Mamy tutaj dwie królowe Soneę-królową Słońca i Tulipeę- królową Księżyca. Moją sympatię w większym stopniu zaskarbiła sobie Tulipea, a to dzięki temu co wydarzyło się pod koniec książki(nie napiszę co, ażeby nie zaspojlerować)
W książce pokochałam dosłownie wszystkich bohaterów Oliwię-za jej charakter i co może Wam się wydać dziwne-rude włosy(kocham rudowłose bohaterki, tak jestem dziwna;) Anefa- kochany Anef i jego habrowe oczy.
Książkę czyta się przyjemnie, ale na początku nie można sie "połapać" w niecodziennych nazwach, i tu z pomocą przychodzi genialny słowniczek umieszczony na końcu książki.
Książka, z tego co wiem jest jedyną książką pani Anny i jak na debiut jest po prostu cudowna i zasługuje na uwagę. Autorka genialnie przenosi czytelnika w świat przedstawiony, jej opisy które w większości książek mnie nudzą tu były bardzo fajne.
Ja chcę następną część! Pokochałam tych bohaterów i chcę wiedzieć czy Oliwka i Anef jeszcze się spotkają(bo tworzą genialną parę)

Moja ocena:9/10

W moich recenzjach umieszczam to, co sama chciałabym wiedzieć o danej książce(chodzi mi o opis danej książki) Mam nadzieję że mój blog Wam się podoba i będziecie go często odwiedzać:)Zapraszam do komentowania:)

Gwiazd naszych wina-recenzja

4 | Skomentuj
 Autor: John Green
Tytuł:"Gwiazd naszych wina"
Wydawnictwo:Bukowy Las
Ilość stron:310
Książką zachwycają się ludzie na całym świecie, w końcu kto o niej nie słyszał? Pomyślałam że skoro jest taka super, fajna to warto spróbować i pożyczyłam ją od siostry ciotecznej.
Główną bohaterką jest szesnastoletnia Hazel Grace, dziewczyna chora na raka płuc. Rak jest już w takim stadium że dziewczyna może oddychać tylko za pomocą butli z tlenem. Owa butla jest właśnie przynyną izolacji dziewczyny od świata zewnętrznego. Jej matka nie mogąc już patrzeć na izolującą się od innych dziewczynę wysyła ją na grupę wsparcia dla chorych. Niby zwykła, prosta decyzja, a wpływa na losy Hazel  to właśnie na owej grupie wsparcia dziewczyna poznaje niewiele od siebie starszego Augustusa, chłopaka także chorego na nowotwór. Od momentu poznania Augustusa i smaku miłości życie bohaterki bardzo się zmienia.
Książce wszyscy nie szczędzą pochwał, tak samo będzie także w moim przypadku.
Na początku po ogólnym zapoznaniu się z tematyką książki, który wydał mi się dołujący nie miałam ochoty po nią sięgać, lecz po zachętach mojej siostry ciotecznej skusiłam się. Myślałam że główni bohaterowie, jak większość ludzi cierpiących czy chorych będą się nad sobą użalali, ale nie oni dzielnie znosili swój los.
Do głównej bohaterki zasadniczo nic nie mam, ale czasem mnie irytowała. Augustus i Izaak z kolei totalnie zawładnęli moim sercem.
Książkę mimo tej tematyki, która na początku nie zachęca gorąco Wam polecam.
Moja ocena:7/10


Mam nadzieję że moja recenzja się Wam spodobała i będziecie tu wpadali~pozdrawiam Marta M.