Podsumowanie maja i kwietnia

28 | Skomentuj
Hej! Hej! Dziś przychodzę do Was z podsumowaniem dwóch najsłabszych czytelniczo miesięcy kwietnia i maja. Były to miesiące bardzo ciężkie, w kwietniu przygotowania do egzaminów gimnazjalnych i bierzmowania. W maju kandydaci musieli uczęszczać na nabożeństwo majowe, nasza szkoła miała swoją małą rocznicę i festyn z tej okazji, więc miesiące te były bardzo zabiegane. I coś sądzę że czerwiec nie będzie lepszy, trzeba w końcu poprawić oceny, żeby z jak najlepszym świadectwem dostać się do wymarzonej szkoły. Może bez zbędnej mojej gadaniny przejdźmy do właściwego podsumowania. Zapraszam!

KWIECIEŃ

Tam gdzie spadają anioły
Stron: 311
Grzbiet: 2,2 cm
Moja ocena: 6/10

Szeptucha
Stron: 414 
Grzbiet: 2,5 cm 
Moja ocena: 9,5/10

Stron łącznie: 725
Średnia dzienna: 24,10
Łączna wysokość: 4,7 cm


 MAJ


Każdego dnia
Stron: 255
Grzbiet: 1,5 cm 
Moja ocena: 6/10 

Pewnego dnia
Stron: 276 
Grzbiet: 1,7 cm
Moja ocena: 7/10

Wiosna 1941
Stron: 197
Grzbiet: 1 cm
Moja ocena: 9/10

Stron łącznie:  728
Stron dziennie: 23, 48
Łączna wysokość: 4,2 cm 

W kwietniu miałam urodzinki i z tej okazji dostałam dwie książki: Szeptuchę oraz Pewnego dnia. 

A Wam jak minął czytelniczy maj? Z mojego wyniku jak tak teraz patrzę po napisaniu tego wszystkiego to jestem całkiem zadowolona, gdyż jak już pisałam te miesiące były bardzo ciężkie, ale znalazłam chociaż trochę czasu na czytanie:)
Macie jakieś plany czytelnicze na czerwiec? Ja skończę rozpoczętą Czerwoną Królową, na chwilę obecną przeczytałam ok.100 stron, ale już jestem mile zaskoczona.

Buziaczki i zaczytanego czerwca życzę:)
 
 

Pewnego dnia

6 | Skomentuj

Pewnego dnia
Autor: David Levithan
Stron:276
Wydawnictwo Dolnośląskie 

Każdy dzień Rhiannon jest podobny do poprzedniego. Dziewczyna wmówiła sobie, że zasługuje jedynie na nijakiego humorzastego chłopaka, jakim jest Justin. Stara się przestrzegać ustalonych przez siebie zasad: nie bądź zaborcza, nie irytuj go, nie rób nadziei. Aż pewnego dnia Justin wreszcie ją zauważa i pragnie z nią być! Nastolatkowie spędzają wspaniały romantyczny dzień, którego chłopak nazajutrz... nie pamięta. Rhiannon jest zrozpaczona. I nagle ktoś mówi jej, że Justin, z którym spędziła tamte cudowne chwile... wcale nie był Justinem.
Tak szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia po co ja właściwie piszę tą recenzję, gdyż tak na prawdę wszystko napisałam już w poprzednim poście, no ale dobra, zaczęłam to skończę:) 

Ogólnie słów kilka
Zacznę od tego, że gdy sięgałam po tą książkę liczyłam... no dobra w sumie sama nie wiem na co, chyba na to że ta część będzie lepsza od poprzedniej, lub że dowiem się jak to się wszystko skończy. No i co do pierwszej mojej nadziei co do tej książki to muszę przyznać, że nie zawiodłam się, było lepsze. Co do drugiej to.. ten, no jakoś mnie to zakończenie nie satysfakcjonuje. Tak na prawdę to nie wiem czy ona będzie z tym całym A, czy zostanie z tym Aleksandrem. Chyba że autorowi chodziło o to żeby każdy dopisał swoje własne zakończenie do tej książki- w tym wypadku udałoby mu się to bardzo dobrze. Książka zawiera nawet w  niektórych miejscach identyczne dialogi, jest tylko prowadzona z innej perspektywy, co trochę mnie irytowało i te fragmenty pomijałam.
,, Na tym chyba właśnie polega miłość -  że widzę, jaki jest popaprany, ale i tak go kocham, bo wiem, że i ja jestem tak samo popaprana, a może nawet bardziej.''
Bohaterowie
Jeszcze bardziej nie lubię A, swoją drogą to czy jest osoba która go lubi?! 
Rhiannon(jak już pisałam, co to za imię?!) to nadal jej nie uwielbiam, ale też nie nienawidzę, jest mi zwyczajnie obojętna.
Justin, z tego co tu czytam to ten A nie patrzył zbyt obiektywnie i przedstawił go w bardzo niekorzystnym świetle. Z opisów Rhiannon, chłopak wydaje mi się bardziej sympatyczny, powiedzmy bardziej przystępny.

,, A potem zrozumiałam, że w stanie miłosnego zauroczenia nawet największy brzydal będzie w moich oczach wyglądał pięknie. Wystarczy tylko tego kogoś bardzo kochać. ''

Komu polecam
Moim zdaniem  książkę można przeczytać bez znajomości pierwszej części. Jeżeli nie chcecie jak ja użalać się nad tym jaki to wnerwiający jest główny bohater to przeczytajcie tylko tą część. Bez problemu połapiecie się o co chodzi, gdyż główna bohaterka też opisuje historię A, więc każdy będzie wiedział o co chodzi.

Plusy
+ Narracja z punktu widzenia Rhiannon
 + To że ta część jest lepsza od poprzedniej :P:D

Minusy
- Zakończenie
- Głupi A(dziewczyna zasługuje na kogoś lepszego!)

Moja ocena: 6,5/10

No i to by było na tyle w tym dziesiejszym wpisie, pozdrawiam Was gorąco i zachęcam do komentowania, gdyż to wielka motywacja:)
Buziaki, Wasza Marta:*




Moje przyślenia #3, czyli moje TOP 10 Eurowizji 2016

8 | Skomentuj
Hej! Niedawno odbył się 61 konkurs piosenki Eurowizji, dlatego postanowiłam pokazać Wam 10 moich ulubionych piosenek z tego konkursu. Może taki mało książkowy post, ale mimo to postanowiłam go dodać. Kolejność będzie zupełnie przypadkowa:) Bez zbędnego już przedłużania zaczynajmy! Miłego słuchania !

Laura Tesoro - What’s The Pressure (Belgia)

  Piosenka, kiedy tylko ją usłyszałam od razu mi się spodobała, piosenkarka, ruch sceniczny, wszystko inne- wspaniałe!


 


 Sergey Lazarev- You Are The Only One (Rosja) 
Bardzo spodobały mi się te wizualizacje (jak on tam wszedł?)Tekst i wykonanie-świetne!



Poli Genova - If Love Was A Crime  (Bułgaria)
Są piosenki, które od razu wpadają w ucho, o to jedna z nich.



Agro - Utopian Land (Grecja)
Melodia! Mimo iż tam chyba były jakieś drobne fałsze, to piosenka od pierwszych nut wpadła mi w ucho.



 Donny Montell - I've Been Waiting For This Night (Litwa)
 Kolejna piosenka, która od razu wpadła w ucho, ot tak sobie mi się spodobała.



Dami Im - Sound Of Silence (Australia)
Australijska piosenka jest bardzo fajna, mimo iż nie od razu mi się spodobała.



Lightouse X - Soliders of Love (Dania)
Bądźmy żołnierzami miłości! Co tu więcej dodać?



Joe & Joke - You're Not Alone (Wielka Brytania)
Super piosenka, uzasadnień brak, po prostu tak jest.



ZOE - Loin D'ici (Austria)
Chyba spodobała mi się tak bardzo, bo ta piosenkarka jakoś przypomniała mi Rywalki.


Jamala - 1944 (Ukraina)
Absolutnie cieszę się że Jamala wygrała! Piosenka nie spodobała mi się od razu, ale gdy zapoznałam się z tekstem to jednak chwyciła za serce



A wy oglądaliście Eurowizję? Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko takiej drobnej przewie od książek:) Dajcie znać,która piosenka spodobała się Wam najbardziej, chętnie poznam Wasze opinie :)

Każdego dnia

3 | Skomentuj

Tytuł: Każdego dnia
Autor: David Levithan
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 255

Każdego dnia szesnastoletni A budzi się - bez uprzedzenia - w innym ciele i innym miejscu. Pogodził się swoim wyjątkowym losem, ustalił nawet zasady, których stara się przestrzegać: Nie angażować się. Nie rzucać w oczy. Nie mieszać w cudzym życiu. Aż do pewnego poranka, kiedy A budzi się w ciele Justina i poznaje pewną dziewczynę, Rhiannon. Od tej chwili przestają obowiązywać wszelkie reguły, ponieważ A wreszcie znalazł kogoś, z kim pragnie być - każdego dnia, bez wyjątku.
,,Przeszłość i przyszłość to skomplikowane twory, tylko teraźniejszość jest prosta."
Bohaterowie
Głównych bohaterów mamy tutaj dwójkę - A i Rhiannon, więc pozwolę sobie krótko opisać ich oboje.
Pan A, czyli postać, która mnie bardzo, ale to bardzo irytowała, po prostu od początku nie polubiłam go. Jego zachowanie po poznaniu dziewczyny, jest niezrozumiałe(jak dla mnie) widzi dziewczynę pierwszy raz na oczy, spędza z nią te 10-12 godzin. I co? Wielka miłość, A spotyka dziewczynę swojego życia, motylki w brzuchu, skowronki w głowie i on jest zakochany! No dobra niech się w niej zakochuje, myśli o niej, dobrze, jego interes. Ale, ale chyba zatracił zdolność racjonalnego myślenia, jak będąc codziennie w innym ciele może się z nią spotykać. A no idąc tokiem jego myślenia może, co z tego że narazi siebie i osobę, w której ciele się znajduje, jak się domyślacie( albo i nie) problemów sobie narobił. No i jeszcze biedna Rhiannon( dziwne imię, i nie umiem go napisać, a co dopiero wymówić) według mnie była ona bardzo sympatyczną osóbką, najpierw ograniczaną przez swojego chłopaka - Justina, a później skrzywdzoną ( według mnie A ją krzywdził) przez tego głupiutkiego A., czyli A nie cierpię, R.-polubiłam.
 ,,Każdy związek napotyka na początku trudności (...) Przecież to nie puzzle, gdzie każdy element pasuje idealnie do pustego miejsca.''
Język  i  fabuła
Powiem szczerze, że jakoś mi pan David nie przypadł do gustu, książkę czytało mi się jakoś ciężko, jego język nie przypadł mi do gustu. Ale dla kilku cytatów warto było przebrnąć przez tą książkę.
  Język mi nie odpowiadał, ale pomysły, na działy, charaktery, wygląd ludzi-owszem(eh... ta moja logika), no ale co ja poradzę tak jak sobie historię tych ludzi ułożyłam sobie po swojemu to było to bardzo fajne. Nie wliczając w to kilku historii o osobach homoseksualnych, tak nie toleruję tego, fuj!
,,Zakochanie się w drugiej osobie, nie oznacza, że wiesz, co ta druga osoba czuje, wiesz tylko, co ty czujesz."
Plusy:
+Pomysł na treść

Minusy
-Język
-Irytujący główny bohater

Moja ocena: 5/10

Czy mam zamiar sięgnąć po kolejny tom? Tak. Nie umiem tego w konkretny sposób uzasadnić, tak po prostu chcę przeczytać, może się nie zawiodę.

Taka trochę emocjonalna recenzja i krótka, no ale nie wiem co można jeszcze tu dodać.
Czekam na wasze opinie w komentarzach;) Do napisania! :)
  

Szeptucha

20 | Skomentuj

Okładka książki Szeptucha
Tytuł: Szeptucha
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 414

XXI w. Polska wciąż jest królestwem rządzonym przez Piastów. Mieszko I jednak nie przyjął chrztu. Gosia po ukończeniu medycyny jedzie na wieś na obowiązkową praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki, która jest podstawowym ogniwem polskiej służby zdrowia. Jako że Gosia jest kobietą na wskroś nowoczesną, nie cierpi przyrody, panicznie boi się kleszczy i wierzy tylko w antybiotyki. Na dodatek samotna. 
Okazuje się jednak, że wielką miłość, można spotkać wszędzie, nawet w świętokrzyskim lesie. Tylko czy uczeń lokalnego wróża, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego Gosia do tej pory widziała, naprawdę jest tym, za kogo się uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie, postanowią sprawić by w nich uwierzyła?

Są książki, które mam ochotę przeczytać kiedy tylko zobaczę ich opis, dziś chcę Wam opowiedzieć o jednej z takich książek. Poza tym postanowiłam pisać swoje recenzję w trochę inny sposób, dajcie znać co o nim myślicie:)

Treść
Jako że bardzo lubię historię to bardzo podobały mi się opisy tego jak celebrowano święta, przed przyjęciem chrztu. Poznałam słowiańskich bogów, zabobony, mity i inne ciekawe rzeczy. 
Bardzo ciekawe jest wyobrażenie autorki dotyczące współczesnej Polski, która nie przyjęła chrztu i jest pogańskim krajem rządzonym przez Piastów, a mamy XXI w. wszystko jest jak teraz, dziewczyny robią sobie selfie, ludzie wychodzą do klubów, jednak jesteśmy pogańskim krajem, ze swoją odrębną religią, kulturą. Momentami zastanawiałam się czy inne kraje Europejskie także pozostały przy swoich pierwotnych wierzeniach, czy przyjęły chrześcijaństwo. 
 Książka, mimo iż momentami, była przewidywalna, to były też momenty kiedy otwierałam buzię z zaskoczenia.

Język
Język autorki przypadł mi bardzo do gustu, od pierwszych stron potrafiłam się przenieść w świat wykreowany. Książka napisana jest tak prostym, zrozumiałym językiem że nikomu nie sprawi trudności w odbiorze. Doskonale opisane sytuacje idealnie przenosiły mnie w dane sytuacje, tak że czytając czułam się jakbym była wraz z bohaterką w sytuacji, w której ona się znalazła.
Poczucie humoru autorki jest cudowne, komizm sytuacji, języka sprawiał że co chwilę uśmiechałam się pod nosem do książki. 

''Wyobraziłam sobie staruszkę w kwiecistej chuście, która usiłuje prawidłowo wykonać resuscytację metodą usta-usta. Ciekawe, czy najpierw musiałaby wyjąć sztuczną szczękę. I to nie tylko tę należącą do pacjenta.''

Bohaterowie
Zacznę od głównej bohaterki, która zyskała moją sympatię, miała duże poczucie humoru, panicznie bała się lasu, kleszczy i innych małych robaków, nie wierzyła w bóstwa, miała niewyparzony język, była postacią zdecydowanie pozytywną, jej zachowanie często wywoływało uśmiech na mojej twarzy, myślę że bardzo dobrze bym się z nią dogadywała.
Co do pozostałych bohaterów, to bardzo ich polubiłam, zaskakiwali mnie oni, każdy skrywał jakąś niespodziankę, i to właśnie tajemnice skrywane przez bohaterów były powodem dla, których co jakiś czas otwierałam buzię ze zdziwienia.
 
- Widzę, że coś ci leży na wątrobie.
Chyba tłusta kolacja, którą mi przygotowałaś - miałam ochotę zripostować, ale się powstrzymałam.

Plusy:
+ Humor
+ Elementy zaskoczenia
+ Sam pomysł na książkę
+  Wspaniali bohaterowie i świat przedstawiony
Minusy:
- Zakończenie (jak ja wytrzymam do następnej części?!)
- Prolog, który jakoś mały ''wbił'' mnie w książkę i niewiele z niego zrozumiałam

Moja ocena: 9,5/10

Co myślicie o takim sposobie pisania recenzji? Czytaliście tę książkę co o niej myślicie, dajce znać w komentarzach:D